Każdy wzór Lady Blue zaczyna się na kartce, nie na naczyniu. Założycielka rysuje ołówkiem przy stole tokarskim, zwykle po godzinach, kiedy piec już wystygł. Większość szkiców kończy tam swój żywot — z dziesięciu rysunków do próby trafia może jeden.
Ten jeden idzie na wypalone na biskwit próbki: trzy, cztery kubki bez szkliwa, na których sprawdza się technikę. Stempel z gąbki daje inny efekt niż pędzel — mniej kontroli, więcej przypadku, dlatego dobrze się sprawdza przy motywach, które mają wyglądać naturalnie, jak łapki Kapibary. Pędzel trzyma się tam, gdzie liczy się precyzja linii, jak w Sercach.
Kobalt kładzie się pod szkliwem, więc próbka musi przejść przez cały cykl — drugi wypał w 1250°C pokazuje dopiero prawdziwy kolor. Farba, która na biskwicie wygląda szaro, po szkliwieniu robi się głęboko granatowa. To najczęstszy powód, dla którego wzór trafia do kosza dopiero na tym etapie, a nie wcześniej.
Kiedy próbka przejdzie próbę ognia, wzór dostaje numer — WZÓR N° 01, 02, 03… — i wchodzi do produkcji. Od tego momentu każdy egzemplarz maluje jedna osoba od początku do końca, dlatego na spodzie znajdziesz numer w rodzaju „07/24” — Twój kubek to konkretny, policzony egzemplarz, nie odbitka z formy.
Zobacz, jak to wygląda krok po kroku, w rozdziale „Ogień” — toczenie, pierwszy wypał, malowanie i drugi wypał w jednym miejscu.
